Zdobywamy punkt w spotkaniu z liderem rozgrywek!
Górnicy mogą być dumni z dzisiejszego spotkania, choć zakończyło się ono remisem. – Lider nie jest nam straszny – mówiono przed tym meczem. Rzeczywiście, Górnik wręcz dominował przez większość meczu. Do Wałbrzycha przybyła grupa ponad stu kibiców przyjezdnych, więc także na trybunach atmosfera dopisywała.
Górnik PWSZ Wałbrzych 0:0 GKS Tychy
Górnik (trener: Robert Bubnowicz): Jaroszewski – D. Michalak, Wojtarowicz, Wepa, Sawicki – Rytko, Fojna, Morawski, G. Michalak – Zinke (67′ Moszyk), Maciejak + (ławka) Jarosiński, Janik, Duś, Orzech, Piątek, Radziemski
GKS (trener: Piotr Mandrysz): Struski – Obrobiński, Balul, Kopczyk, Lesik, Kupczak, Czupryna (46′ Bizacki), Babiarz, Małkowski (78′ Furczyk), Szczęsny, Folc (84′ Sobczak) + (ławka) Kisiel, Masternak, Sobas, Łączek
Kartki: Sawicki, Wepa, Fojna, Wojtarowicz – Balul, Lesik, Obrobiński, Kopczyk, Bizacki
Statystyki (z oficjalnej strony GKS-u): strzały 13:4, celne: 4:3, rożne: 7:3, dośrodkowania: 22:15, faule: 25:19, spalone 2:1
Jesteśmy uczuleni na ich najgroźniejsze fragmenty gry. Zespół jest gotowy do podjęcia walki o punkty – tak mówił Robert Bubnowicz minuty przed rozpoczęciem tego meczu. Górnik rzeczywiście powitał rundę rewanżową dobrym spotkaniem. Choć zdobył tylko jeden punkt, nie pozwolił Tychom wywieźć trzech.
Robert Bubnowicz mówi o spotkaniu z GKS-em Tychy 5 list 2011 by Michal Kovalsky
Groźniej spotkanie zaczęli goście. W każdym razie nie dawali nam przebić się przez swoją obronę. Pierwsza okazja dla biało-niebieskich pojawiła się w 14 minucie, kiedy wykonywali rzut wolny po faulu na Janku Rytce. Nie mogło obyć się bez tradycyjnej zmyłki. Do piłki podbiegł Grzegorz Michalak i oddał potężny strzał, niestety niecelny.
Pierwszy rzut rożny wykonywali Tyszanie. Dośrodkowanie było jednak za wysokie. Po chwili, po drugiej stronie boiska, do kornera przymierzał się Daniel Zinke. Piłka została wybita poza pole karne, gdzie czekał Tomasz Wepa. Nasz obrońca uderzył z daleka, ale Struski nie musiał nawet ruszyć się z miejsca, żeby złapać piłkę.
Gra polegająca na sporadycznych atakach i podaniach na środku boiska nie zachwycała. Tyszanie doprowadzili do kilku niewielkich zagrożeń po naszej stronie. W 36 minucie przez linię obronną GKS-u przedarł się Roman Maciejak. Jednak, nie mając pomysłu na taktyczne przeprowadzenie akcji, szybko oddał strzał. Celny, ale łatwy do obronienia.
Kilka minut później Marcin Morawski dośrodkowywał z rzutu wolnego tuż pod prawym rogiem boiska. Faulowany wcześniej Grzegorz Michalak uderzył w słupek. Po kontrze, jeden z niewielu celnych strzałów Tych obronił Damian Jaroszewski. Wszyscy wstrzymali oddech w 44 minucie, kiedy po kilku kombinacyjnych podaniach na środku boiska akcję wykończył Daniel Zinke. Piłka niestety przeleciała minimalnie nad poprzeczką.
Marcin Morawski po spotkaniu z GKS-em Tychy (5 listopada 2011) by Michal Kovalsky
Po przerwie groźnie rozpoczął Górnik. Marcin Morawski oddał strzał w kierunku bramki Struskiego. Niecałe 10 minut później trudną piłkę obronił Damian Jaroszewski z wyskoku. Tyszanie byli coraz groźniejsi. Celnie wykonali rzut wolny tuż spod linii bocznego autu. Tylko szczęście spowodowało, że zakończyło się bez bramki. Piłka odbiła się od poprzeczki.
W okolicach 60 minuty do roboty wzięli się Górnicy. Mateusz Sawicki, którego podań brakowało w tym meczu, wysunął się z głębi pola, by podać piłkę do biegnącego na polu bramkowym Maciejaka, jednak podanie było zbyt płaskie i szybkie, by Roman mógł je wykorzystać. Nasze akcje kończyły się kontrowaniem przyjezdnych.
W 71 minucie doszło do faulu na Jacku Fojnie, po którym sędzia wygwizdał rzut wolny. Popularny „Maradona” był tuż za polem karnym, niestety mur był trudny do przebicia. W tej sytuacji podał na prawą stronę do Adriana Moszyka, który walczył aż do linii autu, skąd taktyczne dośrodkowanie nie było możliwe.
Stawało się jasne, że bezbramkowy wynik nie ulegnie już zmianie. Po naszej stronie do końca aktywni byli Janek Rytko i Roman Maciejak. Ten pierwszy w 81 minucie dostał świetne dośrodkowanie od Marcina Morawskiego, ale – podobnie jak Daniel Zinke w pierwszej połowie – posłał piłkę tuż nad poprzeczkę.
Gra toczyła się do samego końca. Okazję miał jeszcze Marek Wojtarowicz po wyrzuceniu piłki z prawego autu, ale piłka odbita głową minęła bliski słupek. Doliczone parę minut sprzyjało Górnikom, którzy jako ostatni wywalczyli rzut wolny i kornera, ale po zbyt wysokim dośrodkowaniu Grzegorza Michalak sędzia zakończył spotkanie.
Piotr Mandrysz (GKS Tychy) o spotkaniu z Górnikiem 5 list 2011 by Michal Kovalsky
W tym meczu obie drużyny pokazały charakter i dobre przygotowanie. Cieszy fakt, że choć podejmowaliśmy obecnego lidera rozgrywek, gra była wyrównana i choć nie cieszyła zbytnio wizualnie, pokazała wałbrzyskich piłkarzy z dobrej strony.
» Wywiady audio są w przygotowaniu.


