W Częstochowie remisujemy bez bramek
To już trzeci bezbramkowy remis w tej rundzie. Choć dziś biało-niebieskim udawało się stwarzać zagrożenie dla bramki Rakowa, wciąż brakuje goli. Górnik dopisuje tylko jeden punkt. Cała nadzieja w kolejnych spotkaniach i rosnącej skuteczności wałbrzyskiego zespołu. [CZYTAJ RELACJĘ]
Raków Częstochowa 0:0 Górnik PWSZ Wałbrzych
Raków: Kos – P. Kowalczyk, Lewartowski, Mastelarz, Ogłaza, Witczyk (55′ Nocuń), Ceglarz (71′ Wiktorek), Gajos (80′ Czerwiński), Ł. Kowalczyk (62′ Świerk), Hyra, Górecki + Szramowiat, Pluta, Łysek
Górnik: Jaroszewsk – D. Michalak, Wojtarowicz, Kłak, Zawadzki (40′ G. Michalak), Moszyk, Wepa, Rytko (50′ Duś), Morawski, Zinke, Maciejak (81′ Tobiasz) + Jarosiński, Sawicki, Duś, Łaski, Matuszak
Kartki: Paweł Kowalczyk, Sławomir Ogłaza, Łukasz Kowalczyk, Dariusz Michalak, Maciej Gajos, Artur Lewartowski
Pierwsza połowa zdecydowanie należała do wałbrzyszan, którzy wypracowali trzy stuprocentowe sytuacje. Gospodarze jedynie wykorzystywali nasze ofensywne położenie, by oddać dosłownie kilka strzałów w kierunku naszej bramki. Choć nadzieje pokładaliśmy w drugiej odsłonie spotkania, gra z naszej strony nie zachwycała, a w końcówce to Raków kontrolował grę. Mimo to w drugiej odsłonie piłka mijała w niewielkiej odległości słupki właśnie po kopnięciach Górnika.
Szansa pojawiła się już w 9 minucie spotkania. Obie drużyny miały za sobą po jednym rzucie wolnym. W polu karnym gospodarzy znalazł się Janek Rytko, w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale jego piłka przeleciała wysoko nad bramką. W kolejnych minutach swoich sił próbowała trójka Morawski – Moszyk – Maciejak. Niestety podania z linii pomocy wciąż nie dawały klarownych sytuacji do strzału na bramkę.
W końcu w 20 minucie po lewym skrzydle zdołał wyjść Janek Rytko i podał długą prostopadłą piłkę do Daniela Zinke. Podanie okazało się przesadzone, ponieważ Czech ratując akcję zdołał jedynie trafić w prawą siatkę bramki Mateusza Kosa. Dryblujący Roman Maciejak zdołał po kilku minutach wypracować rzut wolny, jednak zmyłka, jakiej próbowali dokonać nasi piłkarze nie wyszła. Następny wolny Marcina Morawskiego skończył się w rękawicach golkipera Rakowa.
Uaktywniła się linia pomocy, czego dowodem był bezpośredni strzał Tomasza Wepy na bramkę, niestety prawie z połowy boiska, więc łatwy do wybronienia. Przeciwnicy natomiast rozpoczęli agresywną grę, którą utrzymali do końca spotkania. Boleśnie faulowany został Michał Zawadzki, który w następstwie musiał opuścić boisko. Robert Bubnowicz wkrótce zastąpił go Grzegorzem Michalakiem. Żółte kartki w drużynie gospodarzy otrzymali Paweł Kowalczyk i Sławomir Ogłaza.
Wkrótce żółte kartoniki ujrzeli także Łukasz Kowalczyk i Dariusz Michalak. Niebezpiecznie zrobiło się na naszej połowie, ale piłka napastnika z Częstochowy minęła bramkę dosyć wysoko. Na zakończenie pierwszej odsłony mogliśmy także podziwiać strzał Adriana Moszyka, który – choć minął daleki słupek o metr – napędził strachu zawodnikom Rakowa.
W drugiej połowie, wbrew naszym nadziejom, lepsi okazali się gospodarze. W 48 minucie podanie Adriana Moszyka próbował wykorzystać Janek Rytko, niestety jego przewrotka nie ominęła obrony. Gospodarze stosowali dużo większy pressing, a ich defensywnie ustawienie sprzyjało nagłym kontrom. Dosyć trudne boisko nie sprzyjało technicznym zagraniom. Nasz rzut wolny w 58 minucie także skonczył się ponad bramką.
Chwilę później interweniować musiał Damian Jaroszewski, który po szybkim ataku zdołał posłać piłkę na rzut rożny. Jerzy Brzęczek, trener Rakowa, wyczuwając okazję na zwycięstwo próbował zmian w zespole. W sumie w drugiej połowie przeprowadził aż cztery zmiany, przy jednej u wałbrzyszan. Około 80 minuty Romana Maciejaka zastąpił Paweł Tobiasz, wcześniej Janka Rytko zastąpił Kornel Dus.
Wróćmy jednak kilkanaście minut wcześniej. W 68 minucie obserwowaliśmy powtórkę z pierwszej odsłony. Roman Maciejak okazał się szybszy od golkipera Rakowa, ale jego piłka minęła o metr daleki słupek. W spotkaniu nadal bez goli po obu stronach. W końcówce grę prowadzili częstochowianie.
Okazja pojawiła się w 88 minucie. Obrońców ominął Kornel Duś, ale jego podanie do Marcina Morawskiego było niezbyt celne. Po chwilowym zamieszaniu do piłki podbiegł Daniel Zinke, aby wykończyć akcję. Także ten strzał obronił Mateusz Kos. Do podstawowego czasu arbiter doliczył jeszcze 4 minuty. W tym czasie obie drużyny starały się nadrobić całe spotkanie, ale po kończącym gwizdku ekipy musiały zadowolić się jednym punktem.
Pięć spotkań, jedna strzelona bramka, zdobyte 3 punkty. Tak wygląda bilans spotkań w tej rundzie. Cała nadzieja w kolejnych spotkaniach i rosnącej skuteczności wałbrzyskiego zespołu. Sytuacja być może odmieni się już w przyszła sobotę, kiedy wałbrzyscy piłkarze podejmą u siebie Nielbę Wągrowiec!


