Górnik lepszy od Wielkiej Lipy

Podział punktów w pierwszej kolejce podziałał na piłkarzy Górnika mobilizująco. Druga kolejka spotkań inaugurowała sezon piłkarski w Wałbrzychu. Rywal z Wielkiej Lipy nie zamierzał gospodarzom ułatwiać zadania.

Pierwsze minuty gry pokazały jednak, że biało-niebiescy są zespołem lepiej poukładanym taktycznie. W środku pola dobrze radzili sobie Rytko i Chajewski. W ataku bardzo pewnie czuł się Damian Migalski, który już w pierwszych minutach meczu groźnie uderzał na bramkę gości.

Piłkarze Sokoła starali się prostymi środkami przedostać pod bramkę bronioną przez Damiana Jaroszewskiego. Na ich drodze niemal za każdym razem stawała dobrze tego dnia dysponowana defensywa Górnika. Zarówno Michalak jak i Smoczyk mądrze dyrygowali poczynaniami kolegów w obronie.

Błysk formy nastąpił w 22 minucie meczu kiedy kapitalnym zagraniem popisał się Mateusz Krzymiński. Zawodnik Górnika posłał piłkę na prawą stronę boiska. Michalak przyjmuje futbolówkę, mija zwodem rywala i zagrywa pomiędzy zaskoczonymi obrońcami gości. Piłka jak zaczarowana mija kolejnych piłkarzy. Dopada do niej Damian Migalski i precyzyjnym strzałem pokonuje Rafała Janczaka. Jest 1:0 i radość wśród spragnionych sukcesów kibiców.

Zaledwie 2 minuty później piłkarze Górnika stają przed szansą podwyższenia rezultatu. Tym razem jednak bardzo dogodnej sytuacji nie wykorzystuje Młodziński. Piłka po jego uderzeniu trafia w słupek. Do przerwy wynik się nie zmienił. Górnik zasłużenie prowadził 1:0.

Po zmianie stron goście starali się narzucić swój styl gry. Odważniejsza gra zawodników Sokoła wprowadziła trochę zamieszania w środkowej strefie boiska. Piłkarze Górnika pozwolili gościom oddać kilka strzałów. W ich poczynaniach zagościła senność. Pewni swego dali uciec napastnikowi gości, który został w polu karnym podcięty przez Damiana Jaroszewskiego. Sędzia nie miał wyboru. Rzut karny ewidentny. Chwilę później było już 1:1.

Gdy wydawało się, że powtórzy się sytuacja z poprzedniego sezonu, okazało się, że piłkarze Górnika nie zamierzali się poddawać. Zaatakowali. Bardzo dobrze w pierwszej linii radził sobie Damian Migalski. Fenomenalne zawody rozgrywał Damian Chajewski. Jego trzy próby na przestrzeni kilkunastu minut sprawiły, że kibicom serca zabiły szybciej. Piłka za każdym razem dosłownie o włos mijała spojenie słupka z poprzeczką.

Migalski z każdą kolejną minutą był coraz groźniejszy. W 63 minucie uciekł obrońcom prawym skrzydłem, minął dwóch kolejnych rywali odegrał na 18 metr do Jana Rytki. Piłkarz Górnika nie zastanawiał się ani chwili. Uderzył z pierwszej piłki. Futbolówka trafiła w samo okienko bramki. Stojący między słupkami Rafał Janczak odprowadził piłkę wzrokiem. Na trybunach ponownie szał radości.

Do końca meczu obie drużyny stworzyły sobie jeszcze kilka dogodnych sytuacji. W obu przypadkach na drodze do szczęścia stawali bramkarze. Szczególne brawa należą się Jaroszewskiemu za dwie interwencje z końcowych minut spotkania. Bramkarz Górnika najpierw wybronił strzał będąc w sytuacji sam na sam z napastnikiem gości by zaledwie minutę później popisać się wspaniałą paradą po strzale z 20 metrów .

Górnik Wałbrzych – Sokół Wielka Lipa 2:1 (1:0) 22’ Migalski, 63’ Rytko